Euro 2012 już za: 2012-06-08 18:00

EURO 2012 w Warszawie

Rozkładany dach atrakcją Stadionu Narodowego [ZDJĘCIA]

Michał Wojtczuk
01.10.2011 , aktualizacja: 02.10.2011 22:22
A A A Drukuj
Dziesiątki tysięcy ludzi przez całą niedzielę przychodziły na Stadion Narodowy oglądać rozkładanie ruchomego dachu nad płytą boiska. Dach zadziałał bez zarzutu, czego nie można powiedzieć o ruchu wokół stadionu.
Pierwsze publiczne zamykanie dachu na Stadionie Narodowym w Warszawie - 2 października 2011 r.
Fot. Kuch
Pierwsze publiczne zamykanie dachu na Stadionie Narodowym w Warszawie - 2 października 2011 r.


Zwiedzać stadion można było od godziny 10 rano. Do 12 przewinęło się przez niego 20 tys. osób. Przed południem strumienie zwiedzających zaczęły przybierać na sile - wszyscy chcieli zdążyć na pierwsze publiczne rozłożenie ruchomego dachu. Prowadzący podgrzewali atmosferę, na czterech wielkich telebimach pojawiło się zbliżenie czerwonego guzika, którym uruchamia się dach, a potem cyfry odliczające sekundy.

Punktualnie w południe guzik nacisnął Andrzej Bołdaniuk, zwycięzca konkursu fotograficznego na najlepsze zdjęcie z nocnej iluminacji stadionu. To uruchomiło 72 silniki zamocowane na stałej części dachu. Zaczęły one ciągnąć linki przymocowane do brzegów zwiniętej w fałdy płachty dachu. Olbrzymia połać materiału zaczęła się rozpełzać na wszystkie strony w tempie czterech metrów na minutę, jak czasza otwierającego się w zwolnionym tempie spadochronu. Operację oglądało około 16 tys. ludzi siedzących na krzesełkach na dolnej części trybun stadionu. Mierzący 12 tys. m kw. dach rozłożył się w pełni w blisko kwadrans.

- To jest prawdziwe arcydzieło sztuki inżynierskiej i wszyscy czekaliśmy na ten moment. Oczywiście prowadzone były wcześniej próby techniczne, ale dzisiejszy pokaz to dla nas, budowniczych, zwieńczenie pracy. Samo podniesienie konstrukcji dachu trwało kilka tygodni, a do góry trzeba było dźwignąć 880 ton stali. Patrząc na twarze widzów siedzących na trybunach, mam wielką satysfakcję, że oddajemy jedną z dwóch na świecie tego typu konstrukcji - powiedział Jacek Kucybała, kierownik budowy Stadionu Narodowego. Zapewnił, że dach jest szczelny i nie przepuści ani kropli deszczu. - Sprawdziliśmy to podczas ulew. Dach będzie też zatrzymywać ciepło. Dzięki niemu mimo prognozowanego ochłodzenia i nadchodzącej zimy będziemy mogli prowadzić prace nad betonowaniem płyty boiska - dodał.

Dach pomoże też zasilić w wodę łazienki w pomieszczeniach wewnątrz stadionu. - Z części ruchomej woda spływa na dach szklany, skąd odprowadzana jest biegnącą wokół rynną. Z membranowej części stałego dachu woda kierowana jest do spustów, którymi spływa osiem pięter w dół, do ogromnych zbiorników. Zgromadzona w nich deszczówka zasila prawie tysiąc znajdujących się na stadionie toalet, a reszta może być wykorzystana do podlewania zieleni obok obiektu - opowiadał inżynier Marcin Dackiewicz odpowiedzialny za instalacje sanitarne.



Rano było pochmurno, ale około godziny 11 rozpogodziło się. To sprawiło, że tłumy zwiedzających jeszcze zgęstniały. - Stadion piękny, ale z organizacją wyjścia z trybun się nie popisali - sarkał pan Wojciech Otrzembosz, stojąc wśród ludzi próbujących wyjść ze stadionu po kolejnym rozłożeniu dachu. Tłum był tak gęsty, bo działało tylko jedno wyjście. Gdy stadion i jego otoczenie będą gotowe, wyjść będzie więcej, i 58-tysięczne trybuny będzie można bezpiecznie opróżnić w 15 minut - tak przynajmniej zapewniają projektanci.

Jednak nie da się nic zrobić z przejściem podziemnym pod rondem Waszyngtona. Około godziny 13.30 panował tam niesamowity ścisk - setki ludzi wychodziło ze stadionu, setki próbowało się na niego dostać, a pomiędzy nimi lawirowali ci usiłujący wsiąść lub wysiąść z tramwaju. - Ta sytuacja pokazuje, że trzeba przyłożyć więcej uwagi do projektów organizacji ruchu w dniach imprez lub meczów na stadionie - mówi Andrzej Cudak, pełnomocnik ratusza ds. Euro 2012. Przyznaje, że tłumy ludzi opuszczających stadion stanowią kłopot, dlatego po meczach Euro 2012 most Poniatowskiego będzie wyłączony z ruchu, a przez cały dzień jeden pas ruchu na Al. Jerozolimskich aż do Rotundy będzie przeznaczony dla pieszych.

Podczas Euro na terenie Saskiej Kępy będą mogli parkować tylko mieszkańcy, którym ratusz wyda specjalne identyfikatory. Wczoraj takie identyfikatory nie obowiązywały, dlatego chodniki Saskiej Kępy były szczelnie zajęte przez samochody. - Armageddon. Berezyńska stoi, jakby była parkingiem, zderzak w zderzak stoją na niej samochody ludzi, którzy zwiedzili stadion i teraz próbują wyjechać - relacjonował około 17 pan Leszek, mieszkaniec Saskiej Kępy.

Podziel się