Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
15.02.2012
, aktualizacja: 28.02.2012 18:51
W niedzielę minister Joanna Mucha dała przykład, jak przyjemnie jest biegać wokół Stadionu Narodowego. We wtorek nasza koleżanka Dorota Mucha też tak chciała, ale okazało się, że pobiec może, ale wokół płotu
ZOBACZ TAKŻE
- Mucha nie siadła. Przebiegła Stadion Narodowy [ZDJĘCIA] (12-02-12, 16:00)
- Bronię premii dla budowniczego stadionu Narodowego - list (16-02-12, 17:44)
- Euro 2012. Ewa Gawor: Są braki we wniosku dotyczącym meczu z Portugalią (15-02-12, 17:03)
- Euro 2012. Drzewiecki: prezes NCS miał do spełnienia szereg warunków (15-02-12, 15:11)
Przeżyjmy to jeszcze raz. Niedzielny bieg minister Muchy - po odwołaniu meczu Legia Wisła - okazał się pierwszą sportową imprezą na nowym stadionie. Nie była to jednak impreza tak masowa jak zapowiadany mecz. W mroźne południe zebrało się około 100 biegaczy. Minister Mucha w koszulce z numer 1. Pozostali uczestnicy, którzy musieli się wcześniej zarejestrować, też dostali koszulki z kolejnymi numerami. Nad bezpieczeństwem i dobrą organizacją imprezy czuwali ustawieni co krok ochroniarze i stewardzi.
Uśmiechnięta minister rozgrzewała się razem z innymi. Wreszcie biegacze wystartowali. Trasa to dwa okrążenia wokół stadionu, meta była na płycie boiska, gdzie wszyscy podziwiali świeżo położoną, sprowadzoną z Holandii murawę.
Minister ogłosiła, że biegi z jej udziałem będą się powtarzać, a najbliższa okazja w tym samym miejscu już za miesiąc.
My w redakcji o bieganiu wokół stadionu marzymy od dawna, więc inicjatywę pani minister przyjęliśmy ze zrozumieniem. Wprawdzie nasze nawoływania, by dla lepszego komfortu biegaczy i spacerowiczów rozebrać płot ogradzający stadion od ludzi, nie przynoszą rezultatu, ale nie poddajemy się. Dziennikarz "Gazety" Tomasz Urzykowski entuzjastycznie zareagował już na pierwsze zaproszenie Joanny Muchy. Pani minister namawiała do biegania wokół stadionu już podczas imprezy otwarcia. Jednak gdy nasz kolega następnego dnia stawił się na stadionie, by pobiegać, zastał zamknięte bramy. Ochroniarz, który nie wpuścił go za ogrodzenie, dawał nadzieję, że kiedyś będzie łatwiej. Podobnie obiecują władze NCS zarządzające stadionem. Daria Kulińska, rzeczniczka NCS, na łamach "Gazety" przekonywała, że w ogrodzeniu będzie 20 bram otwartych w ciągu dnia.
Jesteśmy w tej sprawie dość niecierpliwi, więc po ostatnim, kolejnym zaproszeniu minister Muchy postanowiliśmy znów sprawdzić, czy teren wokół stadionu jest już bardziej przyjazny dla biegaczy. Na rekonesans pobiegła tym razem nasza koleżanka z redakcji Dorota Mucha (zbieżność z nazwiskiem szefowej resortu przypadkowa).
Wczorajszy poranek pod stadionem. Dojścia nie ma, jest płot. Brama przy rondzie Waszyngtona? Zamknięta na głucho. Brama przy al. Poniatowskiego? Również. Nadzieję Doroty wzbudza wjazd od Wybrzeża Szczecińskiego. Otwarty! A jednak bramy pilnuje kilku niewidocznych z daleka ochroniarzy.
- Czy można pobiegać? - pyta Dorota.
- Dzisiaj nie. Proszę przyjść jutro - mówi ochroniarz. Ponoć stadion jest zamknięty z powodu konferencji prasowej. Wprawdzie konferencja nie odbywa się na zewnątrz, ale i tak ochroniarz jest jednak nieubłagany.
Dorota robi więc krótką rozgrzewkę (przy bramie, za którą wznosi się rzeźba "Sztafeta") i biegnie. Chciałoby się powiedzieć: dookoła stadionu, choć tak naprawdę wzdłuż stadionowego ogrodzenia.
-
Bakterie legionelli wykryto w wodzie w hotelu Monopol
-
Dwa nowe hotele na Euro. Ale i tak zabraknie miejsc
-
Pierwsze drogowskazy na Euro już stoją na Wisłostradzie
-
Izby wytrzeźwień, płachty i naklejki. Stolica na Euro
-
Nowa stacja Stadion ma wadę: nie kupisz tam biletów
-
Rośnie strefa kibica: trybuny już są, wkrótce telebimy
-
Nie będzie rosyjskiej strefy kibica na Torwarze?







