Kibice: Miał być protest, wyszła kpina
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 23:01
Szalikowców Legii było pięć razy mniej, niż zapowiadali. Wisła nie przyjechała wcale. Jedyny incydent - opluty poseł.
ZOBACZ TAKŻE
- Protest energetyków: duże utrudnienia w centrum (21-02-12, 13:52)
- Gowin o premiach za Stadion (14-02-12, 08:38)
- Dymisja (i premia) na Stadionie Narodowym (14-02-12, 01:00)
- 570 tys. zł premii dla Kaplera. Słuszna wypłata? (13-02-12, 14:34)
- Euro 2012. Rafał Kapler złożył wniosek o odwołanie ze stanowiska prezesa NCS (13-02-12, 14:26)
- Euro 2012. Trawa na lwowskim stadionie zapadła w zimowy sen (13-02-12, 13:08)
- Euro 2012. Tomasz Rząsa: Trener Smuda przyniósł szczęście Sobiechowi (12-02-12, 20:45)
- Euro 2012. Reprezentacja Francji. Co zrobi Laurent Blanc? (12-02-12, 19:30)
Przez ostatnie dni kibice Wisły i Legii robili wszystko, by wywołać wrażenie, że na sobotnie popołudnie w Warszawie szykują się na wojnę. Pisali o tym na forach internetowych. Wiadomo jednak, że są one monitorowane przez policję. Jeśli nie chcą, by mundurowi się o czymś dowiedzieli, to o tym nie piszą.
Jak można było się spodziewać, w sobotę ok. godz. 13 organizator demonstracji kibiców Wisły Kraków wysłał maila do ratusza, że odwołuje zgromadzenie. Z kolei na Łazienkowską przyjechało ok. 3 tys. z 15 tys. zapowiadanych fanów Legii, którzy mieli przemaszerować pod Narodowy. W rzeczywistości plan był inny. - Oni kpią z nas, my zakpimy z nich - oświadczył kibicom "Staruch", ich przywódca. I zachęcił, żeby wszyscy poszli do domów. Na Narodowy ruszyła jedynie pięcioosobowa delegacja w asyście czterech radiowozów.
Nie wszyscy jednak załapali żart "Starucha" i ruszyli za "delegacją". Pod Stadion Narodowy dotarło ok. tysiąca osób. Teren był szczelnie obstawiony przez policję. Do Warszawy ściągnięto posiłki z kilku województw, silniki grzały dwie armatki wodne oraz radiowóz z ogłuszaczem. "Staruch" zaapelował do swoich ludzi: - Idźcie do domów. Nie dajcie się sprowokować. Choć raz bądźcie mądrzejsi.
I wszyscy poszli. Co prawda w kierunku policjantów poleciało kilka butelek i rac oraz stek wyzwisk, ale mundurowi mieć wyraźne instrukcje: nie reagować na żadne zaczepki, interweniować w sytuacjach poważnego zagrożenia.
Nie reagowali też na to, jak twierdził wczoraj poseł Robert Biedroń, że ludzie byli opluwani. Parlamentarzysta Ruchu Palikota opowiadał w Radiu ZET i w TVN, że gdy wracał w sobotę wieczorem z Sejmu, "wpadł" na grupę kibiców wracających z demonstracji. Popychali oni i opluwali przechodniów, opluli też Biedronia. - Kiedy zwróciłem uwagę policjantom, odpowiedzieli, że są od eskortowania kibiców, a nie od reagowania - twierdził.
Szef stołecznej policji już zlecił postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zatrzymano też dwie osoby podejrzane o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, wystawiono sześć mandatów i jeden wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.
Mucha nie siadła. Przebiegła Stadion Narodowy [ZDJĘCIA]
Jak można było się spodziewać, w sobotę ok. godz. 13 organizator demonstracji kibiców Wisły Kraków wysłał maila do ratusza, że odwołuje zgromadzenie. Z kolei na Łazienkowską przyjechało ok. 3 tys. z 15 tys. zapowiadanych fanów Legii, którzy mieli przemaszerować pod Narodowy. W rzeczywistości plan był inny. - Oni kpią z nas, my zakpimy z nich - oświadczył kibicom "Staruch", ich przywódca. I zachęcił, żeby wszyscy poszli do domów. Na Narodowy ruszyła jedynie pięcioosobowa delegacja w asyście czterech radiowozów.
Nie wszyscy jednak załapali żart "Starucha" i ruszyli za "delegacją". Pod Stadion Narodowy dotarło ok. tysiąca osób. Teren był szczelnie obstawiony przez policję. Do Warszawy ściągnięto posiłki z kilku województw, silniki grzały dwie armatki wodne oraz radiowóz z ogłuszaczem. "Staruch" zaapelował do swoich ludzi: - Idźcie do domów. Nie dajcie się sprowokować. Choć raz bądźcie mądrzejsi.
I wszyscy poszli. Co prawda w kierunku policjantów poleciało kilka butelek i rac oraz stek wyzwisk, ale mundurowi mieć wyraźne instrukcje: nie reagować na żadne zaczepki, interweniować w sytuacjach poważnego zagrożenia.
Nie reagowali też na to, jak twierdził wczoraj poseł Robert Biedroń, że ludzie byli opluwani. Parlamentarzysta Ruchu Palikota opowiadał w Radiu ZET i w TVN, że gdy wracał w sobotę wieczorem z Sejmu, "wpadł" na grupę kibiców wracających z demonstracji. Popychali oni i opluwali przechodniów, opluli też Biedronia. - Kiedy zwróciłem uwagę policjantom, odpowiedzieli, że są od eskortowania kibiców, a nie od reagowania - twierdził.
Szef stołecznej policji już zlecił postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zatrzymano też dwie osoby podejrzane o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, wystawiono sześć mandatów i jeden wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.
Mucha nie siadła. Przebiegła Stadion Narodowy [ZDJĘCIA]
-
Bakterie legionelli wykryto w wodzie w hotelu Monopol
-
Dwa nowe hotele na Euro. Ale i tak zabraknie miejsc
-
Pierwsze drogowskazy na Euro już stoją na Wisłostradzie
-
Izby wytrzeźwień, płachty i naklejki. Stolica na Euro
-
Nowa stacja Stadion ma wadę: nie kupisz tam biletów
-
Rośnie strefa kibica: trybuny już są, wkrótce telebimy
-
Nie będzie rosyjskiej strefy kibica na Torwarze?


więcej zdjęć

