Euro 2012 już za: 2012-06-08 18:00

Kibice: Miał być protest, wyszła kpina

Piotr Machajski
12.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 23:01
A A A Drukuj
Szalikowców Legii było pięć razy mniej, niż zapowiadali. Wisła nie przyjechała wcale. Jedyny incydent - opluty poseł.
Policja pod Stadionem Narodowym podczas demonstracji kibiców
Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazeta
Policja pod Stadionem Narodowym podczas demonstracji kibiców
Przez ostatnie dni kibice Wisły i Legii robili wszystko, by wywołać wrażenie, że na sobotnie popołudnie w Warszawie szykują się na wojnę. Pisali o tym na forach internetowych. Wiadomo jednak, że są one monitorowane przez policję. Jeśli nie chcą, by mundurowi się o czymś dowiedzieli, to o tym nie piszą.

Jak można było się spodziewać, w sobotę ok. godz. 13 organizator demonstracji kibiców Wisły Kraków wysłał maila do ratusza, że odwołuje zgromadzenie. Z kolei na Łazienkowską przyjechało ok. 3 tys. z 15 tys. zapowiadanych fanów Legii, którzy mieli przemaszerować pod Narodowy. W rzeczywistości plan był inny. - Oni kpią z nas, my zakpimy z nich - oświadczył kibicom "Staruch", ich przywódca. I zachęcił, żeby wszyscy poszli do domów. Na Narodowy ruszyła jedynie pięcioosobowa delegacja w asyście czterech radiowozów.

Nie wszyscy jednak załapali żart "Starucha" i ruszyli za "delegacją". Pod Stadion Narodowy dotarło ok. tysiąca osób. Teren był szczelnie obstawiony przez policję. Do Warszawy ściągnięto posiłki z kilku województw, silniki grzały dwie armatki wodne oraz radiowóz z ogłuszaczem. "Staruch" zaapelował do swoich ludzi: - Idźcie do domów. Nie dajcie się sprowokować. Choć raz bądźcie mądrzejsi.

I wszyscy poszli. Co prawda w kierunku policjantów poleciało kilka butelek i rac oraz stek wyzwisk, ale mundurowi mieć wyraźne instrukcje: nie reagować na żadne zaczepki, interweniować w sytuacjach poważnego zagrożenia.

Nie reagowali też na to, jak twierdził wczoraj poseł Robert Biedroń, że ludzie byli opluwani. Parlamentarzysta Ruchu Palikota opowiadał w Radiu ZET i w TVN, że gdy wracał w sobotę wieczorem z Sejmu, "wpadł" na grupę kibiców wracających z demonstracji. Popychali oni i opluwali przechodniów, opluli też Biedronia. - Kiedy zwróciłem uwagę policjantom, odpowiedzieli, że są od eskortowania kibiców, a nie od reagowania - twierdził.

Szef stołecznej policji już zlecił postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zatrzymano też dwie osoby podejrzane o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, wystawiono sześć mandatów i jeden wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.

Mucha nie siadła. Przebiegła Stadion Narodowy [ZDJĘCIA]

Podziel się