Sobota: będą dwie demonstracje kibiców. I demolka?
10.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 19:18
Bardzo żałuję, że do sobotniego meczu nie dojdzie. Stadion działa, można by grać - przekonywał w czwartek operator Stadionu Narodowego. Choć meczu Wisła - Legia nie będzie, w sobotę i tak będzie gorąco. Demonstracje w Warszawie zapowiedzieli kibice obu klubów.
ZOBACZ TAKŻE
- Euro 2012. Ferguson: Dajcie mi posadę trenera reprezentacji Anglii, osłabię ich (10-02-12, 13:55)
- Stadiony na Euro. Ledwo powstały, trzeba je ratować (09-02-12, 21:03)
- Iglica Narodowego za długa o 40 m? Skracać nie trzeba (09-02-12, 15:00)
- Kilkadziesiąt radiowozów pod Narodowym. Tylko ćwiczenia (09-02-12, 13:47)
W czwartek rano pod Stadion Narodowy zajechało kilkadziesiąt policyjnych furgonetek. Kilkuset umundurowanych funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku wkroczyło na teren stadionu. - To ćwiczenia oddziału prewencji - mówi mł. insp. Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji. - Planowaliśmy je w związku z sobotnim meczem, ale też w związku z przygotowaniami do Euro 2012. Dlatego mimo odwołania spotkania o Superpuchar nie zrezygnowaliśmy z ćwiczeń - dodaje. Przy tej okazji policja znów miała problemy ze porozumiewaniem się za pomocą swoich radiostacji.
Halo, parking, jak mnie słyszysz?
Rafał Kapler, prezes NCS dowodził, że na stadionie można porozumiewać się za pomocą autonomicznego cyfrowego systemu łączności.
- Proszę spojrzeć na telebimy nad boiskiem, będziemy łączyć się z naszymi ludźmi - mówił Kapler. Wywoływani przez radio ludzie machali rękami do kamery i odmeldowywali się przez radio. Kontakt można było nawiązać nawet z tymi, którzy znajdowali się w najniższym poziomie parkingu, gdzie zasięg traciły policyjne krótkofalówki. - System łączności działa. Stadion jest bezpieczniejszy, niż niejeden warszawski biurowiec z głębokim podziemnym parkingiem, gdzie policyjne krótkofalówki też pewnie nie działają - mówił prezes NCS. - To wybór policji, że z tego systemu nie chciała skorzystać. Bardzo żałuję, że do sobotniego meczu nie dojdzie. Bylibyśmy gotowi tak jak obiecywaliśmy - zapewniał, podkreślając, że w czwartek firma Zielona Architektura kończyła ostatnie prace nad rozkładaniem murawy na boisku stadionu.
- W sobotę nadawałaby się do tego, żeby na niej grać - mówił Marek Wypychowski z Zielonej Architektury. Zapewniał też, że dzięki systemowi ogrzewania płyty boiska trawa nie tylko wytrzyma do planowanego na 29 lutego meczu Polska - Portugalia, ale i z każdym dniem będzie w lepszej formie. Ale przed Euro i tak pewnie trzeba będzie ją wymienić. - Nie znam stadionu, na którym UEFA przed mistrzostwami nie domagałaby się wymiany trawy. Jeżeli będzie trzeba, położymy nową. To koszt około stu tysięcy euro - mówił Kapler.
- Stadion nie jest gotowy. Jednoznacznie stwierdziła to policja. Nie mam odwagi polemizować z jej opinią - mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy. Nie chciał potwierdzić, że Ekstraklasa zażąda od operatora Narodowego odszkodowania, ale przyznał, że trwa szacowanie strat wynikających m.in. z tego, że nie sprzedano biletów i nie doszło do transmisji meczu w telewizji Polsat.
Po odwołaniu przez Ekstraklasę w środę meczu, już tylko formalnością było czwartkowe posiedzenie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które rozpatrywało wcześniejsze odwołanie od wydanej przez stołeczny ratusz odmowy zgody na mecz.
- Odwołanie wpłynęło, więc musiało zostać rozpatrzone. Choć, co zrozumiałe, obyło się bez emocji - mówi "Gazecie" Tomasz Podlejski, prezes SKO. - Kolegium utrzymało decyzję prezydenta Warszawy - dodaje. Stało się tak, ponieważ do akt nie wpłynęły żadne nowe dokumenty, nie licząc prośby o przyspieszenie posiedzenia.
"Niech policja zacznie się martwić"
Zamieszanie wokół meczu, opóźniająca się sprzedaż biletów, a wreszcie odwołanie spotkania zdenerwowało też kibiców Legii i Wisły. Fani stołecznej drużyny zapowiedzieli na sobotę przemarsz spod stadionu Legii przy Łazienkowskiej pod Narodowy.
- Ustalamy jeszcze z organizatorem szczegóły: ostateczną trasę, godzinę i liczebność demonstracji - mówi "Gazecie" Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Kibice Legii zamierzają protestować przeciwko "polityce rządu wobec społeczeństwa". Swoją demonstrację postanowili też zorganizować - również w Warszawie - kibice Wisły Kraków. W środę wieczorem (czyli w ostatniej chwili, bo zgromadzenia trzeba rejestrować z minimum trzydniowym wyprzedzeniem) wysłali do urzędu swoje zgłoszenie. Na ich stronie internetowej czytamy: "To już nie nasza sprawa, ale na miejscu policji zaczęlibyśmy się mocno martwić o zabezpieczenie całego wydarzenia. Może się okazać, że będzie to trudniejsze niż utrzymanie porządku na stadionie".
- Potwierdzam, zgłoszenie wpłynęło - mówi Ewa Gawor. - Podobnie jak w przypadku protestu kibiców Legii trwają jeszcze ustalenia z organizatorem co do szczegółów - dodaje.
W czwartek trwały rozmowy z krakowskimi kibicami m.in. co do trasy ich przemarszu.
Halo, parking, jak mnie słyszysz?
Rafał Kapler, prezes NCS dowodził, że na stadionie można porozumiewać się za pomocą autonomicznego cyfrowego systemu łączności.
- Proszę spojrzeć na telebimy nad boiskiem, będziemy łączyć się z naszymi ludźmi - mówił Kapler. Wywoływani przez radio ludzie machali rękami do kamery i odmeldowywali się przez radio. Kontakt można było nawiązać nawet z tymi, którzy znajdowali się w najniższym poziomie parkingu, gdzie zasięg traciły policyjne krótkofalówki. - System łączności działa. Stadion jest bezpieczniejszy, niż niejeden warszawski biurowiec z głębokim podziemnym parkingiem, gdzie policyjne krótkofalówki też pewnie nie działają - mówił prezes NCS. - To wybór policji, że z tego systemu nie chciała skorzystać. Bardzo żałuję, że do sobotniego meczu nie dojdzie. Bylibyśmy gotowi tak jak obiecywaliśmy - zapewniał, podkreślając, że w czwartek firma Zielona Architektura kończyła ostatnie prace nad rozkładaniem murawy na boisku stadionu.
- W sobotę nadawałaby się do tego, żeby na niej grać - mówił Marek Wypychowski z Zielonej Architektury. Zapewniał też, że dzięki systemowi ogrzewania płyty boiska trawa nie tylko wytrzyma do planowanego na 29 lutego meczu Polska - Portugalia, ale i z każdym dniem będzie w lepszej formie. Ale przed Euro i tak pewnie trzeba będzie ją wymienić. - Nie znam stadionu, na którym UEFA przed mistrzostwami nie domagałaby się wymiany trawy. Jeżeli będzie trzeba, położymy nową. To koszt około stu tysięcy euro - mówił Kapler.
- Stadion nie jest gotowy. Jednoznacznie stwierdziła to policja. Nie mam odwagi polemizować z jej opinią - mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy. Nie chciał potwierdzić, że Ekstraklasa zażąda od operatora Narodowego odszkodowania, ale przyznał, że trwa szacowanie strat wynikających m.in. z tego, że nie sprzedano biletów i nie doszło do transmisji meczu w telewizji Polsat.
Po odwołaniu przez Ekstraklasę w środę meczu, już tylko formalnością było czwartkowe posiedzenie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które rozpatrywało wcześniejsze odwołanie od wydanej przez stołeczny ratusz odmowy zgody na mecz.
- Odwołanie wpłynęło, więc musiało zostać rozpatrzone. Choć, co zrozumiałe, obyło się bez emocji - mówi "Gazecie" Tomasz Podlejski, prezes SKO. - Kolegium utrzymało decyzję prezydenta Warszawy - dodaje. Stało się tak, ponieważ do akt nie wpłynęły żadne nowe dokumenty, nie licząc prośby o przyspieszenie posiedzenia.
"Niech policja zacznie się martwić"
Zamieszanie wokół meczu, opóźniająca się sprzedaż biletów, a wreszcie odwołanie spotkania zdenerwowało też kibiców Legii i Wisły. Fani stołecznej drużyny zapowiedzieli na sobotę przemarsz spod stadionu Legii przy Łazienkowskiej pod Narodowy.
- Ustalamy jeszcze z organizatorem szczegóły: ostateczną trasę, godzinę i liczebność demonstracji - mówi "Gazecie" Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Kibice Legii zamierzają protestować przeciwko "polityce rządu wobec społeczeństwa". Swoją demonstrację postanowili też zorganizować - również w Warszawie - kibice Wisły Kraków. W środę wieczorem (czyli w ostatniej chwili, bo zgromadzenia trzeba rejestrować z minimum trzydniowym wyprzedzeniem) wysłali do urzędu swoje zgłoszenie. Na ich stronie internetowej czytamy: "To już nie nasza sprawa, ale na miejscu policji zaczęlibyśmy się mocno martwić o zabezpieczenie całego wydarzenia. Może się okazać, że będzie to trudniejsze niż utrzymanie porządku na stadionie".
- Potwierdzam, zgłoszenie wpłynęło - mówi Ewa Gawor. - Podobnie jak w przypadku protestu kibiców Legii trwają jeszcze ustalenia z organizatorem co do szczegółów - dodaje.
W czwartek trwały rozmowy z krakowskimi kibicami m.in. co do trasy ich przemarszu.
-
Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
-
Noclegi na Euro: "kiszka, a nie świetny interes"
-
"Wszyscy jesteśmy gospodarzami". Rusza promocja Euro
-
Pałac Kultury odcięty od świata. Wystawa nie ma sensu
-
Dość narzekania! Ja się cieszę z Euro! [KOMENTARZ]
-
ZTM gotowe na Euro. Informacja dotrze do wszystkich
-
Zaraza się rozszerza: Reklama Euro pożera Warszawę


więcej zdjęć

