Euro 2012 już za: 2012-06-08 18:00

Telenowela ze stadionem. To żart? Kabaret? Prowokacja?

Michał Wojtczuk
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 11:21
A A A Drukuj
Arenę oficjalnie otwarto niecałe dwa tygodnie temu. Przyszło 75 tys. osób. Był koncert, fajerwerki, zachwyty. Ale już następnego dnia na stadion wróciły koparki, robotnicy pchali taczki, przeciągali kable, jazgotały piły. Teraz kolejna kompromitacja
Stadion Narodowy w Warszawie
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Stadion Narodowy w Warszawie
Przygotowaniom do pierwszego meczu na Stadionie Narodowego przyglądaliśmy się najpierw z zapartym tchem, a potem z rosnącym niedowierzaniem. Arenę oficjalnie otwarto niecałe dwa tygodnie temu. Przyszło 75 tys. osób. Był koncert, fajerwerki, zachwyty. Ale już następnego dnia na stadion wróciły koparki, robotnicy pchali taczki, przeciągali kable, jazgotały piły. Jego operator - Narodowe Centrum Sportu - tłumaczył: - Odbyła się impreza inauguracyjna. Teraz stadion jest zamknięty, bo trzeba dopracować drobiazgi przed meczem Legia - Wisła.

I zaczęło się.

Strażacy nie chcą przyjąć płyty boiska! Nie, już przyjmują. Czy nadzór budowlany ją odbierze? Od listopada odbiera przecież wiadukt w al. KEN... Nie, skąd, tutaj załatwił sprawę w dwa dni. Policja ma wątpliwości! Nie, już nie ma, zgadza się na imprezę otwarcia. Zaraz, zaraz - znów zgłasza jakieś zarzuty, tym razem inne. "Wszystko pod kontrolą, szykujemy się na mecz otwarcia" - tchnie technokratycznym spokojem Rafał Kapler, prezes spółki zarządzającej stadionem. Przecież brakuje jeszcze trawy na boisku! "Będzie"- uspokaja Kapler. Rozwinie się ją jak dywan i można grać. "Nie, nie można będzie, zroluje się po wślizgu" - to już Grzegorz Lato, prezes PZPN. Nadzór budowlany w gotowości czeka na telefon, czy można już przyjść i przyjmować murawę do użytku. Nie, nie można, przyjechała na ciężarówkach z Holandii i po drodze trochę ją zmroziło. Jeszcze jest w rolkach. Presja rośnie. Czy murawę odbierze sanepid? Czy zdąży zbadać śliskość źdźbeł i orzec, że piłkarzom nic nie grozi?



Kiedy do meczu został już tylko tydzień, wątpliwości przybywało coraz więcej. Czy policyjne odwody zdążą wybiec z podziemnego garażu na powierzchnię? Jak im dać znać, że są potrzebne, skoro krótkofalówki policjantów nie mają tam zasięgu?. "Mamy najnowocześniejszy system komunikacji" - uspokaja Kapler. Uf.

A jednak nie! System jest może kosmiczny i jedyny w Polsce, ale jeszcze nie sprzężony z krótkofalówkami. Znowu dramat.

"To bardzo dobry stadion, ale zbudowany na Euro 2012, a nie na mecze klubowe" - mówi z namaszczeniem wojewoda Jacek Kozłowski na spotkaniu z posłami. Jak to? To po co nam ten stadion po mistrzostwach?

"Stadion jest do niczego. Na widowni nie ma krat" - dopatrzyli się policjanci. Jakie kraty, na litość boską? Czy to ma być stadion czy areszt? Mija kilka dni, policja zmienia zdanie - po dogłębnej analizie okazuje się, że wystarczą puste buforowe sektory między kibicami zwaśnionych klubów. Tylko co z krótkofalówkami? "Problem rozwiązany. Policjanci dostaną radia dostrojone do naszego najnowocześniejszego systemu" - ogłasza Rafał Kapler. Niestety, i z nimi nadal nie słyszą się w garażu.

Stołeczny ratusz nie chce czekać do ostatniej chwili na wyniki uzgodnień i przerzuca decyzję w sprawie meczu na Samorządowe Kolegium Odwoławcze. "Wyrok w piątek" - zapowiada SKO. Jaki piątek, mecz w sobotę, bilety trzeba sprzedać! No tak, sprawa poważna, przyznaje SKO i przekłada wyrok na czwartek. Jaki czwartek, ma być środa - oświadczają Legia i Wisła.

Dość! Wczoraj Andrzej Rusko, prezes Ekstraklasy SA, która jest organizatorem meczu, po wysłuchaniu informacji o stanie przygotowań na stadionie oświadcza, że odwołuje spotkanie. - Z bólem serca, mając na uwadze bezpieczeństwo kibiców - uzasadnia.

Co to do licha miało być? Żart? Kabaret? Prowokacja artystyczna? Skąd zastrzeżenia policjantów? Teraz odkryli, że w Warszawie buduje się stadion? Dlaczego nikt nie mówił dwa lata temu, że muszą być na nim kraty? Po co była potiomkinowska impreza otwarcia na trzaskającym mrozie? Jaki sens ma mecz o Superpuchar w środku lutego? Operator stadionu traci już trzecią sportową imprezę (w zeszłym roku odwołano akrobacje motocyklowe i mecz Polska - Niemcy) i ciągle udawać, że wszystko ma pod kontrolą? Gołym okiem widać, że stadion nie jest skończony.

Do meczu Polska - Portugalia, pierwszego międzynarodowego spotkania na Stadionie Narodowym, jeszcze trzy tygodnie. Czy się odbędzie? I co ważniejsze: czy Warszawa będzie coś mieć z wartej 1 mld 915 mln zł inwestycji poza satysfakcją z jej ukończenia?

Gdzie zamieszkają sędziowie podczas Euro 2012 w Warszawie >>



Podziel się