Umowa jak ość w gardle. Co będzie dalej ze stadionem?
- Prawnicy znów zarobią na problemach ze stadionem (07-02-12, 08:00)
- Mamy pasztet ze stadionem, bo złą umowę podpisali (02-02-12, 22:29)
- SMG na kolanach. Spółka Wrocław 2012 przejmie stadion (01-02-12, 17:54)
- Madonna uratuje SMG przed gniewem władz Wrocławia? (25-01-12, 20:36)
- Czy Wrocław rozwiąże umowę z SMG, operatorem stadionu? (24-01-12, 20:00)
Tylko dlaczego spółka miałby to robić szybciej, skoro jej wynagrodzenie nie zależy od efektów pracy? Zgodnie z zapisami umowy 9 mln zł, które miasto zapłaciło spółce w ubiegłym roku, należało jej się nawet, gdyby jej pracownicy siedzieli przez cały rok z założonymi rękoma. Nad SMG nie ciąży żaden bat. Nie obowiązują jej kary umowne w przypadku wypracowania zbyt małego zysku. Umowa nie określa, ile imprez ma zorganizować. Dodatkowy zarobek dla SMG miał pojawić się dopiero w momencie, gdy stadion zostanie otwarty. Wówczas miałaby otrzymać 15 proc. od wypracowanego zysku. Ale formalnie stadion jest nadal w budowie, nie został otwarty, więc spółki zapisy te nie obowiązują.
SMG nie protestuje przeciwko zmianom w umowie i godzi się na obniżenie zakresu obowiązków i redukcję wynagrodzenia o 80 proc. Jej przedstawiciele tłumaczą, że zaproponowane przez miasto zasady współpracy za bardzo komplikują im pozyskiwanie sponsorów. Zadania SMG i spółki Wrocław 2012, nadzorującej budowę wrocławskiego stadionu, dublują się. Bo choć to SMG rozmawia ze sponsorami o pieniądzach, to ostateczną decyzję podejmuje w rzeczywistości Wrocław 2012. Taka zasada ma według urzędników prowadzić do tego, że łatwiej jest SMG patrzeć na ręce.
W rzeczywistości świadczy to o tym, że od początku nie mieli oni pomysłu na to, jaka ma być rola operatora przy zarządzaniu stadionem. Miasto chciało, by ten ponosił pełną odpowiedzialność za to, by stadion na siebie zarabiał, ale jednocześnie zabrało mu narzędzia, które by to umożliwiały. To zupełny brak konsekwencji.
Urzędnicy bronią swojej decyzji o zmianie umowy, tłumacząc, że SMG osiągnęła kiepskie wyniki sprzedaży powierzchni reklamowej, miejsc biznesowych oraz lóż. Według wiceprezydenta Janickiego wynika to z tego, że SMG nie nawiązuje kontaktów ze wszystkimi firmami, które mogłyby być zainteresowane sponsoringiem, bo nie zna realiów polskiego rynku. Teraz jego obowiązki ma przejąć Wrocław 2012. Według urzędników lepiej poradzi sobie z pozyskiwaniem sponsorów. Nie wiadomo, skąd taki wniosek, skoro Wrocław 2012 nie ma żadnego doświadczenia w tej branży. Nigdy nie był przecież operatorem żadnego innego stadionu.
Miasto powinno wreszcie przedstawić jasną, logiczną i opartą na racjonalnych przesłankach wizję tego, jak wyobraża sobie zarządzanie stadionem.
Listopad 2011
Michał Janicki, koordynujący w urzędzie miasta przygotowania do piłkarskich mistrzostw:
- Nie mamy też na co narzekać. Na świecie jest zaledwie kilku dobrych i sprawdzonych operatorów obiektów sportowych. SMG World zarządza ponad setką, m.in. ośmioma stadionami w USA. Ważne jest też to, że Amerykanie w Europie współpracują z UEFA
Luty 2010
Prezydent Rafał Dutkiewicz:
- Chcemy, by firma tak zarządzała stadionem, aby do jego utrzymania nie trzeba było dodatkowo dopłacać. Umowę będzie można jednak wcześniej rozwiązać, jeśli rezultaty nie będą dla nas zadowalające.
Listopad 2011
Michael Brill, szef SMG Polska:
- W zeszłym roku w obiektach, którymi zarządza SMG, zorganizowanych zostało ponad 29 tysięcy imprez, w których uczestniczyło ponad 51 milionów widzów. Mamy kontakty z artystami, wiemy, jak to się robi. Planujemy, że we Wrocławiu rocznie wystąpi czterech, pięciu artystów czy zespołów z najwyższej światowej półki.
Grudzień 2010
Krzysztof Sachs, szef wrocławskiego oddziału Ernst&Young:
- Początkowo miałem wątpliwości, czy sensowne jest płacenie operatorowi stałych pieniędzy oraz prowizji, skoro zwykle za tego typu usługi bierze się tylko prowizję. Tym bardziej że stadion powinien wygenerować znacznie więcej przychodów niż określone jako minimum 25 mln zł rocznie. Przedstawiciele miasta przekonują jednak, że taka umowa z SMG ma sens. Jej szczegółowych ustaleń nie znam, ale wydaje mi się, że stała roczna kwota gwarantowana SMG związana jest, po pierwsze, z określonym minimalnym dochodem, który stadion ma przynieść, a poza tym z określoną liczbą wydarzeń odpowiedniego kalibru, które mają się na nim odbyć. Jeśli tego typu gwarancje są wbudowane w treść umowy, to być może kwota stałego wynagrodzenia dla SMG rzeczywiście jest zasadna. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się dość wysoka.
-
Saska Kępa odcięta w dni meczów. Wjazd z hologramem
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
13 dni do Euro. Kto czeka na mistrzostwa, a kto nie
-
Euro 2012. Na dworcu PKS będzie można zapłacić kartą
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
-
Komentarz tygodnia. Na stadion przez rozkopy



