Euro 2012 już za: 2012-06-08 18:00

Umowa jak ość w gardle. Co będzie dalej ze stadionem?

Michał Kokot
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 11:06
A A A Drukuj
Miasto powinno uderzyć się w piersi za fatalnie skonstruowaną umowę ze spółką SMG, operatorem stadionu. Bo czego można spodziewać się po firmie, nakładając na nią minimalne obowiązki i gwarantując przy tym znakomite wynagrodzenie?
Umowa miasta z firmą SMG miała przynieść obu stronom same korzyści, zapewniali o tym Michael Brill, szef SMG Polska, i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Umowa miasta z firmą SMG miała przynieść obu stronom same korzyści, zapewniali o tym Michael Brill, szef SMG Polska, i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz
Trudno wyobrazić sobie, jakie podstawy do optymizmu mieli Rafał Dutkiewicz oraz jego zastępca Michał Janicki, gdy dwa lata temu zapewniali, że dzięki SMG stadion będzie doskonale zarządzany i zarobi na swoje utrzymanie. Gdy to mówili, znali przecież zapisy umowy z amerykańską spółką. A te precyzyjnie określiły rolę operatora jako doradcy, a nie zarządcy wrocławskiego stadionu. Dotyczy to wszystkich przedsięwzięć przynoszących stadionowi największe dochody, w tym sprzedaży praw do jego nazwy. Właśnie ta kwestia jest jednym z powodów, dla których miasto zdecydowało się na zmianę kontraktu z SMG. Michał Janicki tłumaczył niedawno na łamach "Gazety", że operator zbyt opieszale prowadzi rozmowy z potencjalnymi sponsorami.

Tylko dlaczego spółka miałby to robić szybciej, skoro jej wynagrodzenie nie zależy od efektów pracy? Zgodnie z zapisami umowy 9 mln zł, które miasto zapłaciło spółce w ubiegłym roku, należało jej się nawet, gdyby jej pracownicy siedzieli przez cały rok z założonymi rękoma. Nad SMG nie ciąży żaden bat. Nie obowiązują jej kary umowne w przypadku wypracowania zbyt małego zysku. Umowa nie określa, ile imprez ma zorganizować. Dodatkowy zarobek dla SMG miał pojawić się dopiero w momencie, gdy stadion zostanie otwarty. Wówczas miałaby otrzymać 15 proc. od wypracowanego zysku. Ale formalnie stadion jest nadal w budowie, nie został otwarty, więc spółki zapisy te nie obowiązują.

SMG nie protestuje przeciwko zmianom w umowie i godzi się na obniżenie zakresu obowiązków i redukcję wynagrodzenia o 80 proc. Jej przedstawiciele tłumaczą, że zaproponowane przez miasto zasady współpracy za bardzo komplikują im pozyskiwanie sponsorów. Zadania SMG i spółki Wrocław 2012, nadzorującej budowę wrocławskiego stadionu, dublują się. Bo choć to SMG rozmawia ze sponsorami o pieniądzach, to ostateczną decyzję podejmuje w rzeczywistości Wrocław 2012. Taka zasada ma według urzędników prowadzić do tego, że łatwiej jest SMG patrzeć na ręce.

W rzeczywistości świadczy to o tym, że od początku nie mieli oni pomysłu na to, jaka ma być rola operatora przy zarządzaniu stadionem. Miasto chciało, by ten ponosił pełną odpowiedzialność za to, by stadion na siebie zarabiał, ale jednocześnie zabrało mu narzędzia, które by to umożliwiały. To zupełny brak konsekwencji.

Urzędnicy bronią swojej decyzji o zmianie umowy, tłumacząc, że SMG osiągnęła kiepskie wyniki sprzedaży powierzchni reklamowej, miejsc biznesowych oraz lóż. Według wiceprezydenta Janickiego wynika to z tego, że SMG nie nawiązuje kontaktów ze wszystkimi firmami, które mogłyby być zainteresowane sponsoringiem, bo nie zna realiów polskiego rynku. Teraz jego obowiązki ma przejąć Wrocław 2012. Według urzędników lepiej poradzi sobie z pozyskiwaniem sponsorów. Nie wiadomo, skąd taki wniosek, skoro Wrocław 2012 nie ma żadnego doświadczenia w tej branży. Nigdy nie był przecież operatorem żadnego innego stadionu.

Miasto powinno wreszcie przedstawić jasną, logiczną i opartą na racjonalnych przesłankach wizję tego, jak wyobraża sobie zarządzanie stadionem.

Listopad 2011

Michał Janicki, koordynujący w urzędzie miasta przygotowania do piłkarskich mistrzostw:

- Nie mamy też na co narzekać. Na świecie jest zaledwie kilku dobrych i sprawdzonych operatorów obiektów sportowych. SMG World zarządza ponad setką, m.in. ośmioma stadionami w USA. Ważne jest też to, że Amerykanie w Europie współpracują z UEFA



Luty 2010

Prezydent Rafał Dutkiewicz:

- Chcemy, by firma tak zarządzała stadionem, aby do jego utrzymania nie trzeba było dodatkowo dopłacać. Umowę będzie można jednak wcześniej rozwiązać, jeśli rezultaty nie będą dla nas zadowalające.



Listopad 2011

Michael Brill, szef SMG Polska:

- W zeszłym roku w obiektach, którymi zarządza SMG, zorganizowanych zostało ponad 29 tysięcy imprez, w których uczestniczyło ponad 51 milionów widzów. Mamy kontakty z artystami, wiemy, jak to się robi. Planujemy, że we Wrocławiu rocznie wystąpi czterech, pięciu artystów czy zespołów z najwyższej światowej półki.



Grudzień 2010

Krzysztof Sachs, szef wrocławskiego oddziału Ernst&Young:

- Początkowo miałem wątpliwości, czy sensowne jest płacenie operatorowi stałych pieniędzy oraz prowizji, skoro zwykle za tego typu usługi bierze się tylko prowizję. Tym bardziej że stadion powinien wygenerować znacznie więcej przychodów niż określone jako minimum 25 mln zł rocznie. Przedstawiciele miasta przekonują jednak, że taka umowa z SMG ma sens. Jej szczegółowych ustaleń nie znam, ale wydaje mi się, że stała roczna kwota gwarantowana SMG związana jest, po pierwsze, z określonym minimalnym dochodem, który stadion ma przynieść, a poza tym z określoną liczbą wydarzeń odpowiedniego kalibru, które mają się na nim odbyć. Jeśli tego typu gwarancje są wbudowane w treść umowy, to być może kwota stałego wynagrodzenia dla SMG rzeczywiście jest zasadna. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się dość wysoka.



Podziel się